Podobieństwo o synu marnotrawnym
To tytuł chyba jednego z najpiękniejszych, najlepiej znanych, najczęściej przytaczanych, najchętniej głoszonych przez kaznodziejów podobieństw Jezusa.
Od razu powinnam zaznaczyć, że Jezus wiele nauczał w podobieństwach, ale ich nazwy, jakie znajdujemy na kartach Biblii nie mają charakteru natchnionego - podobnie jak podział na rozdziały, wersety i tytuły poszczególnych fragmentów (zostały dodane później). Rzeczy te bardzo pomagają czytelnikowi w poruszaniu się po tekście biblijnym, ale są dalekie od doskonałości a w sytuacji „podobieństwa o synu marnotrawnym” sugerują niejako jedną interpretację tego tekstu.
Stąd chyba najczęściej słyszymy i sami utożsamiamy się z interpretacją, że głównym bohaterem tego podobieństwa jest ów syn - młody, grzeszny, rozrzutny, marnotrawny.
Najczęściej, ale nie zawsze. Coraz częściej zdarza nam się słyszeć kazania, w których analizie poddani są trzej bohaterowie tego podobieństwa: syn młodszy, syn starszy i ojciec.
Napisano też wiele książek na temat tego podobieństwa.
Mnie urzekły dwie.
Pierwsza z nich to książka Henri J.M. Nouwena pt. „Powrót Syna Marnotrawnego” a w podtytule: Rozważania o ojcach, braciach i synach. (Wyd. ZYSK i S-ka, Poznań, 2006r.)
Jest to urzekające studium obrazu Rembrandta w kontekście tekstu biblijnego z Ew. Łukasza 15:11-32. Zajęło ono autorowi kilka lat.
Utożsamiając się z młodszym synem, Nouwen pisze: […] Ilekroć szukam miłości tam, gdzie nie można jej znaleźć, jestem synem marnotrawnym. Dlaczego nie zauważam miejsc, gdzie znajduje się prawdziwa miłość, i z uporem poszukuję jej gdzie indziej? Dlaczego stale opuszczam dom, w którym zostałem nazwany dzieckiem Bożym, umiłowanym swego Ojca? Ciągle zdumiewam się tym, jak mogę brać dary Boże - zdrowie, dary intelektualne czy emocjonalne - i używać ich, by robić wrażenie na ludziach, zyskiwać poklask i pieniądze, konkurować o nagrody, zamiast rozwijać je na chwałę Bożą. Tak często zanoszę je w ‘dalekie strony’ i zaprzęgam w służbę zdobywania świata, który nie zna ich prawdziwej wartości. To prawie tak, jakbym chciał udowodnić sobie i światu, że nie potrzebuję Bożej miłości, że mogę żyć własnym życiem. […]
W rozdziałach poświęconych starszemu synowi, przemówiły do mnie te słowa Nouwena: […] Wierze musi towarzyszyć wdzięczność - przeciwieństwo rozgoryczenia. Rozgoryczenie i wdzięczność nie mogą z sobą współistnieć, ponieważ rozgoryczenie uniemożliwia spostrzeganie i doświadczenie życia jako daru. Moje rozgoryczenie mówi mi, że nie otrzymuję tego, na co zasługuje. Przejawia się ono zawsze w zazdrości.
Wdzięczność wychodzi poza ‘moje’, ‘twoje’ i sięga prawdy, że całe życie jest czystym darem. W przeszłości zawsze traktowałem wdzięczność jako spontaniczną odpowiedź na świadomość otrzymanych darów, ale teraz widzę, że wdzięczność może być przeżywana jako ćwiczenie. Ćwiczenie wdzięczności jest wyrazem wysiłku, dzięki któremu uznaję, że wszystko, czym jestem i co posiadam, jest mi dane jako dar miłości, dar, który winien być świętowany z radością. […]
O Ojcu czytamy takie słowa: […] Oto Bóg, w jakiego chcę wierzyć: Ojciec, który od początku stworzenia wyciągał ręce w miłosiernym błogosławieństwie, nikomu się nigdy nie narzucając, ale zawsze czekając; nigdy nie opuszczając rąk w rozpaczy, ale zawsze mając nadzieję, że Jego dzieci powrócą, aby On mógł wyrzec do nich słowo miłości i złożyć swe umęczone dłonie na ich ramionach. Jego jedynym pragnieniem jest błogosławić. […]
Dla czytelnika wyzwaniem może stać się końcowy wniosek autora. Brzmi on: Stać się Ojcem. Nouwen twierdzi: Skoro jesteśmy w domu Ojca jako Jego synowie i córki, możemy być jak On, kochać jak On, być dobrzy i troskliwi jak On. (Przeczytaj: Ew. Łuk. 6:32-36) I dalej pisze: To jest rdzeń ewangelicznego przesłania. Ludzie powołani są do tego, by wzajemnie się kochać na sposób Boży. Jesteśmy powołani do tego, by kochać się wzajemnie taką samą, nieegoistyczną, wychodzącą naprzeciw miłością. […] Jezus jest prawdziwym Synem Ojca. Stanowi dla nas wzór, jak stać się Ojcem. […] Jezus pokazuje nam, czym jest prawdziwe synostwo. Jest młodszym synem, który nigdy się nie zbuntował. Jest starszym synem, który nigdy nie był rozgoryczony. We wszystkim posłuszny Ojcu…[…]
Jest jeszcze jeden fragment, który mocno mnie poruszył i który może być wprowadzeniem do kolejnej ksiązki, którą chcę polecić.
Nouwen, w jednym z podrozdziałów „Prawdziwy marnotrawca”, pisze: Dotykam tu niepojętej tajemnicy - Jezus sam stał się dla nas synem marnotrawnym. Opuścił dom swego niebieskiego Ojca, poszedł w dalekie strony, rozdał wszystko, co miał, i powrócił przez krzyż do domu swego Ojca. Wszystko to zrobił nie jako syn zbuntowany, ale jako syn posłuszny, wysłany, aby sprowadzić do domu zagubione dzieci Boże. […]
Może warto tu wyjaśnić sobie, co oznacza słowo: „marnotrawny”. „Marnotrawny” to inaczej „rozrzutny”, „trwoniący”. Niewiele tego, ale wystarczająco dosadnie. Na tyle, aby powstała książka pt. „Prodigal God”. W dosłownym tłumaczeniu - Marnotrawny Bóg; Bóg trwoniący Swoją miłość. W podtytule: Recovering the Heart of the Christian Faith (Przywracanie sedna wierze chrześcijańskiej).
Autor Timothy Keller. Wydawnictwo „DUTTON”, USA, 2008r.
Według mojej wiedzy książka ta nie została jeszcze przetłumaczona na język polski. Szkoda, ponieważ sama nie czuję się kompetentna, aby cytować (wcześniej je tłumacząc) przemawiające do mnie myśli. Musicie mi uwierzyć na słowo, że ten, okrzyknięty C.S. Lewis’em XXI wieku, autor używa tej najbardziej znanej przypowieści, aby w sposób nieoczekiwany (bo jak można nazwać Boga ‘marnotrawnym’?) objawić czytelnikowi poselstwo o nadziei i o zbawieniu. Treść tej książki skierowana jest do sceptyków i ludzi poszukujących; do ludzi religijnych i niewierzących; do grzeszników i do moralistów.
Keller dokonuje bardzo prostego podziału ludzi otaczających Jezusa na dwie kategorie: „celników i grzeszników”, odnosząc tę kategorię do osoby młodszego brata oraz „faryzeuszy i uczonych w Piśmie”, identyfikując ich ze starszym bratem. Obydwaj bracia znajdują się na straconej pozycji - są zgubieni (w pojęciu zgubienia, jakie znajdujemy w trzech następujących po sobie w Ew. Łukasza podobieństwach: o zgubionej owcy, o zgubionym groszu, o zgubionym synu). Uczciwy czytelnik, w dalszym opisie tych dwóch kategorii, odnajdzie siebie i odkryje, że potrzebuje Ojca, który rozdaje Swoją miłość ‘rozrzutnie’. I dla każdego nawróconego grzesznika jest gotowy przygotować wspaniałą ucztę.
To tyle na dziś. Nie myślę, że wrócę jeszcze kiedyś do tego tematu, ale jestem przekonana, że ta piękna przypowieść nadal będzie inspirować wiele osób, co owocować będzie kolejnymi książkami o synach, braciach i Ojcach.
To tyle na dziś. Nie myślę, że wrócę jeszcze kiedyś do tego tematu, ale jestem przekonana, że ta piękna przypowieść nadal będzie inspirować wiele osób, co owocować będzie kolejnymi książkami o synach, braciach i Ojcach.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.