Swoją książkę Halina Ostik (ur. 1919) dedykuje rodzinie, przyjaciołom i nieznanemu czytelnikowi. Mogę się za takiego uważać, chociaż niejednokrotnie dane mi było spotkać tą wyjątkową kobietę na różnego rodzaju między kościelnych uroczystościach, spotkaniach, wydarzeniach.
O jej wyjątkowości wiedziałam z racji jej wielkiego umiłowania narodu izraelskiego i działalności na rzecz tego narodu, którą zapoczątkowała wiele lat temu, i w której wciąż uczestniczy (przynajmniej całym sercem).
W książce „W Bożej szkole życia” poznaję nieznaną mi dotąd Halinę Ostik - młodą dziewczynę poszukującą Boga; waleczną sanitariuszkę z czasów II wojny światowej; zdeterminowaną i oddaną misjonarkę wśród Indian południowoamerykańskich. Ta książka powstała na bazie nagranych przez Halinę Ostik, na kasetę magnetofonową, wspomnień. Może dlatego czasem ma się wrażenie zatraconej chronologii. Bohaterka często powraca do pewnych wydarzeń a czasem czytelnik długo musi czekać na wyjaśnienie pewnych faktów (np. jak znalazła się w Ameryce Południowej). W książce brakuje mi informacji i wspomnień o mężu - może były zbyt bolesne. Te drobne mankamenty czy niedociągnięcia nie mają jednak wpływu na treść książki, bo świadectwo życia autorki jest naprawdę poruszające, budujące i dające do myślenia. Pomyśleć, kobieta - chorowita i borykająca się z niepełnosprawnością fizyczną - misjonarką wśród dzikich plemion w argentyńskiej dżungli.
Ale o tym przeczytajcie sami.
I jeszcze kilka informacji o działalności na rzecz Izraela.
Powołanie do nowej służby nastąpiło w 1961 roku. Jeszcze w Argentynie. Przez dwa lata Halina głosiła Ewangelię wszystkim napotkanym Żydom. W 1963 roku wróciła do Polski, aby opiekować się swoją schorowaną matką. W Polsce nie były to akurat dobre czasy dla Żydów (jeśli może uważać, że bywają dobre - przy wszechobecnym polskim antysemityzmie) i trzeba było wielkiej odwagi, aby opowiadać się za nimi. Halina Ostik szukała w tym czasie sprzymierzeńców dla swoich działań w kościołach protestanckich. Docierała też do środowisk żydowskich. Nie była już sama - znalazła sobie wierną towarzyszkę do tej służby. W swoim mieszkaniu zaczęła organizować dla Żydów spotkania sabatowe i inne żydowskie święta. Spotkania te stopniowo zaczęły przeradzać się w studium biblijne. W kolejnych latach jej działalność rozszerzyła się na Wschód - Białoruś, Ukrainę, Armenię… W 1990 roku zostaje zbudowany dom gościnny, który służy wielu chrześcijanom ale też Żydom ze Wschodu. W roku 1994 działalność Haliny Ostik i jej współpracowników rejestruje się oficjalnie jako Wspólnota „Drzewo Oliwne”.
Więcej i bardziej szczegółowo w książce.
Na zakończenie jedna myśl Haliny Ostik:
Myślę, że przed pochwyceniem powinniśmy wykorzystać czas, by czynić dobro Żydom, aby w ten praktyczny sposób okazać im Bożą miłość, a kiedy Duch Święty przygotuje ich serca, podzielić się swoją radością w Mesjaszu - Jezusie.
Tutaj wspomnę, że w kwestii 'żydowskiej' mam pewne obserwacje i wnioski, którymi podzielę się następnym razem.
Tutaj wspomnę, że w kwestii 'żydowskiej' mam pewne obserwacje i wnioski, którymi podzielę się następnym razem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.