wtorek, 3 kwietnia 2012

Konferencja w Poroninie - lekcja numer 1

Wczoraj wróciliśmy z konferencji w Poroninie, troszkę zmęczeni podróżami i intensywnie spę-dzonym tam czasem. Wciąż przeziębieni, a to tylko dlatego, że w ciągu jednej nocy z wiosny zrobiła się zima, a my sporo spacerowaliśmy. Na szczęście znaliśmy prognozy pogody i wzięliśmy same ciepłe ubrania, więc nie było tak źle.
Oczywiście, żadnej z wy-mienionych rzeczy nie traktuję jako powodu do narzekania. Takie po prostu były realia. Sama konferencja - miejsce, ludzie, nauczanie, atmosfera, to było to, czego potrzebowaliśmy. Może nawet nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy, ale Bóg jest dobry i wszystko świetnie zaaranżował. O tym, że ktoś nas zaprosił już pisałam. Teraz dodam, że wygłoszone tam wykłady - 6 częściowy cykl - były jakby przygotowane dla nas. Od początku do końca, bez wyjątku.
Postaram się je w jakiś przystępny, skrótowy sposób tu zaprezentować. Dzisiaj będzie pierwsza lekcja. Kolejne - jak czas pozwoli…
Może jeszcze zaznaczę, że wykłady były przeznaczone dla liderów, osób zaangażowanych w służbę w Kościele. Myślę jednak, że każda inna osoba mogłaby z nich swobodnie skorzystać. Wykładowca, pastor Matthew St. John, podał taką prostą definicję lidera/przywódcy: Jeśli masz wpływ na innych ludzi, na ich życie - jesteś liderem.

Temat 1: Przywódcy i konieczne im odświeżenie. I List do Tymoteusza 4:9-18.

Kluczowe słowa: zmęczenie, samotność, pilna potrzeba, cierpienie, przyjaźń, troska o wygodę, Słowo, pomoc.

Kaznodzieja postawił pytanie: Gdybyś wiedział, że wkrótce umrzesz, jakie byłyby ostatnie słowa, które byś napisał? Z tekstu widzimy, że ostatnie słowa apostoła Pawła, to nie są jakieś wielkie teologiczne wywody. On pisze o swoich potrzebach. O potrzebach swojego ciała, serca i duszy:

1. Potrzeba przyjaciół.
Jest z nim Łukasz, a on chciałby jeszcze zobaczyć Marka i Tymoteusza. Paweł dobiera sobie przyjaciół. To nie jest ktokolwiek.
Zwykle zamykamy się przed ludźmi z powodu zranień, jakich od nich doświadczyliśmy. Potrzebujemy jednak towarzystwa takich osób, przed którymi możemy otworzyć swoje serca. Bardzo często liderzy są samotni w służbie, samotni w tłumie…
Coś na ten temat wiem. A też wciąż na nowo weryfikuję słowo „przyjaciel”. Odkryłam, że najlepszym testem na przyjaźń okazują się, zmieniające się na niekorzyść, okoliczności życia.

2. Potrzeba komfortu.
Zwykła rzecz, odzyskać swój płaszcz, ogrzać swoje ciało. Dla każdego to może być coś innego, ale zasada jest taka - troszczmy się o swoje podstawowe potrzeby. Pomyślmy czasem o sobie. Mamy prawo do odpoczynku, do czasu dla samych siebie, do zaspokajania swoich potrzeb. A nawet, pozwólmy sobie czasem na odrobinę szaleństwa.
W naszej obecnej sytuacji, kiedy szukamy pracy i miejsca do służby, taką odrobiną szaleństwa był ten pięciodniowy wyjazd. Nasze serca ogrzały się, mimo nawrotu zimy. Wzmocniliśmy się duchowo. Spojrzeliśmy na swoje położenie z nowej, szerszej pespektywy. Pomogły nam w tym wysłuchane wykłady.

3. Potrzeba książek i Słowa.
Ap. Paweł dużo czyta. Zapewne brakuje mu w więzieniu jego ksiąg. To mogą być księgi historyczne, filozoficzne, poezja… Ale szczególnie brak mu pergaminów. Jak się można domyślać, tak określa Pismo Święte ST. A może są już pośród nich niektóre Ewangelie?
Apostoł pragnie mieć przy sobie Słowo Boże. A jak to jest z nami? Czy nie bywa tak, że Biblia staje się dla nas tylko książką do studiowania? Znamy ją dokładnie, jej treści niczym nas już nie zaskakują, przyjmujemy je jako coś oczywistego. Może nawet nas nudzi. A przygotowując nauczanie dla innych, nie dbamy o to, aby to Słowo dotykało w pierwszej kolejności nas.
Zacznijmy znowu czytać Biblię nie jako księgę teologiczną czy podręcznik uczniostwa, ale jak list miłosny napisany przez Boga do nas. Mi pomaga w tym ‘przeglądowe czytanie Biblii’, o którym już wielokrotnie wspominałam.

4. Potrzeba wyżalenia się.
Potrzeba rozmawiania o tych, którzy nas zranili. Boimy się tego, bo nie chcemy plotkować. I, rzeczywiście, nie plotkujmy. Apostoł Paweł po prostu mówi o tych sprawach z przyjaciółmi. Nazywa to, co go spotkało, po imieniu. Jest w tym prawdziwy, szczery i uczciwy.
Ilu z nas boi się mówić o zranieniach, bo nie chcemy być uznani za nieduchownych? Apostoł Paweł nie miał takich obaw. Szczerze, w wąskim gronie przyjaciół rozmawiał o swoich wrogach i krzywdzicielach. Potrzebujemy przyjaciół, w obecności których możemy dawać upust swoim frustracjom.
Dump your bucket of pain (Opróżnij swój kubeł bólu) - powiedział wykładowca, zachęcając nas do porozmawiania z bliskim przyjacielem. Skorzystałam. Ulżyło. A dodatkową pociechę znalazłam w jednym z przytoczonych przez kaznodzieję wersetów: „Boże, gdyś wychodził przed ludem twoim, gdyś kroczył przez pustynię…” Psalm 68:8. Jego wielokrotne powtarzanie: „Bóg kroczy z tobą przez pustynię”, było dla mnie, jak balsam.

To dopiero był początek…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.