Temat 5: Przywódcy i powołanie, jakie otrzymali. I Ks. Samuelowa 16-17.
Liderzy często otrzymują takie powołanie od Boga, które wprawia ich w zakłopotanie. Powołanie to odzwierciedla suwerenne Boże uwarunkowanie, często nie zawsze przez powołanych doceniane. Wymaga ono od lidera po prostu bycia tym, kim Bóg go zaplanował, niezależnie od opinii jego samego czy innych ludzi.
Pastor Matthew St. John mówił: Szatan nienawidzi ciebie. Nienawidzi tego, co reprezentujesz i komu służysz. Najbardziej chce on ciebie zniechęcić, podważając twoje powołanie. Wzbudza w tobie wątpliwość w to, że jesteś powołany. On chce, abyś nie czuł się wystarczająco godny i wartościowy, aby cokolwiek robić dla Boga. Wmawia ci brak talentów, złe motywacje, kiepskie nauczanie. Wmawia ci, że nie nadajesz się do służby. On jest zdesperowany, aby cię pognębić, chce oddalić cię od Boga. Dlatego doświadczasz opozycji, pokus, ataków.
To prawda, nie jesteś wystarczająco dobry, ale to dzięki Bożej mocy możesz Mu służyć.
Isaj nie widział w Dawidzie kandydata na króla. Ilu z was miało takich rodziców?
Dawid był na końcu listy. Jego bracia mieli taki sam stosunek do niego, jak ich ojciec.
Boża perspektywa jest inna. Bóg lubi nas zaskakiwać i działać wbrew ludzkim oczekiwaniom. Powołuje tych, po których najmniej się tego spodziewamy. Dowodzi tym swojej suwerenności.
Bóg poszukuje ludzi „według swojego serca”.
To Bóg daje ci talenty.
To On przygotowuje ciebie do służby poprzez twoje doświadczenia.
Bóg przepracowuje twoje życie.
Bóg nie powołuje wyposażonych. On wyposaża powołanych.
Bóg chce byś był sobą.
Nic w twoim życiu nie jest przypadkiem.
To kim jesteś i co masz oddaj w Boże ręce. On tego użyje.
Szatanowi, który podsuwa ci wątpliwości powiedz: Spadaj!
Wysłuchaliśmy tego wykładu w wielkim skupieniu. Oczywiście, zawarłam tu tylko myśli, które uznałam za bardzo istotne dla mnie i Pawła. Zdaję sobie sprawę, że brzmią one dosyć sucho, jakby wyrwane z szerszego kontekstu. To prawda, ożywiała je pięknie opowiedziana historia o wyborze Dawida na króla, o jego starciu z Goliatem, a też historia o chłopcu, który przyniósł do Jezusa to, co miał - pięć chlebków i dwie rybki. Nie zabrakło osobistych przykładów z życia kaznodziei.
Całość była niezwykle zachęcająca. Na tyle, że w którymś momencie, mój mąż przechylił się do mnie i powiedział: Nikt nie odbierze nam naszego powołania…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.