Chwilę zastanawiałam się nad tym, czy powinnam umieszczać na blogu rozważanie o takiej tematyce. I stanęło na tym - że tak. Ten temat „siedzi we mnie” i to zarówno pod wpływem przeczytanych przeze mnie niedawno dwóch książek: „Blask Życia” (Bob Vander Plaats, Wydawnictwo „W drodze”) i „Za ostatnim uderzeniem serca” (Mark Cahill, Wydawnictwo Jakub), jak też pod wpływem studium Księgi Hioba. On (ten temat) tak okupował moje myśli, że nie zaznałam spokoju, póki nie przelałam ich na papier. A więc, proszę, czytajcie...
Może niektórych z was to rozśmieszy, innych zaskoczy, a jeszcze innych zszokuje informacja - chociażby ze względu na mój młody wiek:), że...
...od dłuższego czasu na tablicy korkowej, nad moim biurkiem, przyczepiona jest karteczka z napisem „Moje epitafium”, a pod nim werset z Ks. Izajasza 38:12b ...zwinąłeś jak tkacz moje życie, odciąłeś mnie od krosien...
...od dłuższego czasu na tablicy korkowej, nad moim biurkiem, przyczepiona jest karteczka z napisem „Moje epitafium”, a pod nim werset z Ks. Izajasza 38:12b ...zwinąłeś jak tkacz moje życie, odciąłeś mnie od krosien...
Nie wiem dlaczego - może to ma związek z dawną wizytą w małym tkackim warsztaciku w Gerlachovie na Słowacji, którego właścicielka pokazała mi jak tka się wzorzyste chodniki - ale ten opis rozstania się z życiem mnie zachwycił. Dzieło Tkacza zostało zakończone - niczego już nie można dopleść i niczego już nie można wypruć. Jedyne, co należy zrobić, to odciąć nitkę i zwinąć w rulon swoje dzieło, dopóki nie znajdzie się dla niego właściwego miejsca przeznaczenia (np. niebo lub piekło - w kontekście wspomnianej książki Za ostatnim uderzeniem serca…).
I tu, w tym w moim rozmyślaniu, nie powinno zabraknąć słów psalmisty z Psalmu 139:13-16. Pozwólcie, że przytoczę go w pięknym tłumaczeniu Leopolda Staffa: Wysławiam Cię, żeś stworzył mnie w sposób cudowny. Przedziwne są dzieła Twoje. Tyś ukształtował nerki moje i utkał mnie w żywocie matki. Poznałeś mą duszę od dawna. Nie ukryła się żadna kość moja przed Tobą, choć zostałem utworzony w ciemności, utkany w głębiach łona. Zarodek mój widziały oczy Twoje i w księdze Twej zapisane były wszystkie dni przyszłe, choć żaden z nich nie istniał. A mistrz Jan z Czarnolasu, w tym samym Psalmie, misterne dzieło Naszego Tkacza opisał słowami: … gdziem ja rósł osobliwym kunsztem wiązany…
Niedawno, czytając Księgę Hioba, dwukrotnie natknęłam się na tkacki motyw. Hiob zauważył w 7:6, że naszedni są szybsze niż tkackie czółenko... I chyba łatwo nam jest się zgodzić z tą obserwacją. Czółenko tkackie, to taka szpula z nicią w kształcie czółna. Wprawny tkacz tak szybko tka swoje dzieło, że obserwator nie jest w stanie nadążyć za czółenkiem przerzucanym z jednej strony przesmyku na drugą. Patrząc wstecz na minione lata możemy jedynie powiedzieć: Tak szybko się utkały... Jednak to od tkacza zależy, kiedy uzna czy dzieło jest już ukończone czy też nie. I chociaż czasem może nam się zdarzyć, że zawołamy tak jak wołał cierpiący Hiob w 6:9: ...Oby Bóg… podniósł ręce i przeciął nić mego życia!... To jednak ta suwerenna decyzja należy do Boga, ...gdyż - jak Hiob stwierdza dalej w 14:5 - jego (czyli człowieka) dni są ustalone, liczba jego miesięcy postanowiona u Ciebie, gdy Ty wyznaczyłeś mu kres, którego nie może przekroczyć... „Happy end” w życiu Hioba, który umarł stary i syty dni jak stwierdza 42:17 i dodałabym jeszcze, że szczęśliwy, pokazuje nam, że z niczym nie należy się spieszyć. A szczególnie z życzeniem śmierci.
W Księdze Hioba czytamy też wiele pięknych - poetyckich, choć nie zawsze pozytywnych, opisów naszego ziemskiego życia i przemijania. Wspomniany werset 7:6: moje dni są szybsze niż tkackie czółenko i przemijają bez nadziei; lub 7:16: moje dni są tylko tchnieniem; czy 8:9 - nasze dni są cieniem na ziemi; a dalej 9:25 i 26: moje dni były szybsze niż goniec, uciekły, nie widziały nic dobrego; przemknęły jak łodzie z trzciny, jak orzeł, który rzuca się na żer; w rozdziale 13:28 mówi: moje życie rozpada się jak spróchniałe drzewo lub jak szata przeżarta przez mole; a w 14:1 i 2: człowiek zrodzony z niewiasty żyje krótko i jest pełen niepokoju; wyrasta jak kwiat i więdnie; ucieka jak cień i nie ostaje się...
Zauważyłam, że w tych wersetach, jak refren, powtarzają się słowa: moje dni, nasze dni, moje życie. I tym razem powróciłam myślami do książki „Blask życia”. Te ‘moje dni’, to ‘moje życie’ - to będzie ta kreska na moim nagrobku. Ten czas przeżyty przeze mnie pomiędzy dniem moich urodzin a dniem mojej śmierci. I zmodyfikowałam troszeczkę tekst autora pod swoim kątem, cytuję: […] Ta kreska pomiędzy datą urodzin i śmierci będzie symbolizowała wkład, jaki wniosłam w istnienie świata. Zaczęłam widzieć w tej kresce symbol wpływu, który podczas swojego życia wywrę na świat. Od tamtej pory zamiast kontemplować liczbę dni, skupiam się na kontemplacji ich znaczenia. Nieważne, ile będzie mi dane żyć - Bóg pragnie, abym wniosła w życie świata swój wyjątkowy wkład. Ważne jest, abym swoją „kreskę” przeżyła jak najlepiej.[…]
Dalej autor książki „Blask życia” zachęca: Nikt z nas nie wybrał sobie dnia narodzin, nie wiemy też, ile dni dzieli nas od śmierci, jednak każdy może zdecydować, jak będzie przeżywać swoją teraźniejszość. Zrób postanowienie, że będziesz więcej się uśmiechać, częściej ryzykować, kochać goręcej, mniej narzekać, pomagać swoim bliźnim, odnosić się życzliwie do innych, sprzątać nie swój bałagan, przebaczać i mówić „przepraszam” i „dziękuję”, że pomodlisz się za przyjaciela, ale też za nieznajomego, nauczysz się czegoś nowego, wyznaczysz sobie nowy cel. Krok po kroku, wybory jakich dokonujesz dzisiaj, zapisują historię twojego życia. Nieważne, czy pozostały ci tylko godziny, czy długie lata życia, podejmuj decyzję, że postarasz się coś zmienić, że przeżyjesz swoją „kreskę” z pasją i nadasz znaczenie każdej chwili.
Wracając jeszcze na chwilę do Hioba - chciałabym tak jak on – zanim, cytuję jego słowa: nić mojego życia zostanie przecięta (6:9), tudzież palik mojego namiotu zostanie wyrwany (4:21), bądź w starości zejdę do grobu, jak snop sprzątnięty bywa we właściwym czasie (5:26) - mogła zawołać, parafrazując 19:25-27: Lecz ja wiem, że Odkupiciel mój żyje i że jako ostatni nad prochem stanie! Że potem… uwolniona od swego ciała, będę oglądać Boga. Tak! Ja sama Go ujrzę i moje oczy zobaczą Go, nie kto inny. Moje nerki zanikają we mnie za tym tęskniąc.
***
Na zakończenie jeszcze kilka pięknych tekstów.
Psalm 39:5-7 (też z motywem tkackim):
Psalm 39:5-7 (też z motywem tkackim):
Daj mi, Panie, poznać kres mój
I jaka jest miara dni moich,
Abym wiedział, że jestem znikomy!
Oto na szerokość dłoni zmierzyłeś dni moje
A okres życia mojego jest jak nić przed Tobą.
Tylko jak tchnienie jest wszelki człowiek, choć pewnie stoi.
Zaprawdę, człowiek przemija jak cień.
I jaka jest miara dni moich,
Abym wiedział, że jestem znikomy!
Oto na szerokość dłoni zmierzyłeś dni moje
A okres życia mojego jest jak nić przed Tobą.
Tylko jak tchnienie jest wszelki człowiek, choć pewnie stoi.
Zaprawdę, człowiek przemija jak cień.
Śpiewnik Pielgrzyma, jest to refren pieśni nr 240:
Jednak wiem, komum ja uwierzył
I nic z Chrystusem mię nie rozłączy.
Jam swe życie Mu powierzył
I wiem, dokąd zajdę z Nim.
makatka życia
wyszywam
nierównym ściegiem
raz grubszą raz cieńszą
nitką przeżyć
kolory nie zawsze przemyślane
supełków wątpliwości aż nadto
od czasu do czasu pusta przestrzeń
bo słów zabrakło...
(Kasia Zychla)
wyszywam
nierównym ściegiem
raz grubszą raz cieńszą
nitką przeżyć
kolory nie zawsze przemyślane
supełków wątpliwości aż nadto
od czasu do czasu pusta przestrzeń
bo słów zabrakło...
(Kasia Zychla)
Tkasz mi życie
Tkasz mi życie niewiadomymi.
Dopiero, kiedy dzień minie,
odczytuję obrazy jak na tkaninie,
podpisane przez Ciebie czułym Słowem
z Ewangelii.
Mogłabym się zagubić w pytaniach.
Mogłabym bać się odpowiedzi,
ale życie mi tak układać pomagasz,
żebym się radowała
drobiazgami.
Za to najbardziej Cię kocham,
że miłość mi wkładasz w mijające chwile,
we łzach uczysz szukać ukojenia,
cokolwiek zdarzy się jeszcze i jeszcze,
cokolwiek napiszą w gazetach.
Tobie przedłożone moje niepokoje
zamieniasz w ptaki i odlatują cicho,
a ja zostaję z pączkiem róży w dłoniach
i rozkwitam na nowo ufnością.
bo Jesteś, mój Stwórco.
Jesteś STAŁOŚCIĄ.
(Kasia Zychla)
***
namiot naszego ciała
nietrwały kruchy
z trwogą chroniący
rdzeń duszy
rozpadnie się nagle
uderzony jak piorunem
zwyczajną starością
zostanie dusza
naga i bezbronna
w ogniu Słowa
w miłości spojrzenia
swego Stwórcy
(Kasia Zychla)
***
Moje życie to tkanie - między Bogiem a mną,
Nie ja wybieram kolory - On pracuje wciąż.
Częstokroć wplata smutek, a ja w próżnej dumie
Zapominam, że spód widzę, a On i górę.
Gdy krosno umilknie, a czółenka razem z nim,
Rozwinie Bóg płótno i wyjaśni wtedy mi,
Po co sprawnym dłoniom Tkacza różne ciemne nici,
Potrzebne tak jak złote i srebrne, by mógł wzór uchwycić.
(autor nieznany)
Nigdy nie bądź całkiem bez zajęcia, lecz albo czytaj, albo pisz, albo módl się, albo rozważaj, albo zajmuj się jakąś pracą dla dobra wspólnego.
T. a Kempis
Nie my decydujemy o długości naszego życia, ale my mamy wpływ na to, jak je przeżyjemy.
źr. Nasz codzienny chleb
Mistrz tkacki wybrał nici twego temperamentu, sploty twego charakteru, ściegi twojej osobowości - wszystko, zanim jeszcze się narodziłeś. Max Lucado, Wieloryb nie może latać

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.