Ja już odkryłam, że jestem stworzona do tego, żeby być babcią i bardzo lubię wszystko, co się z tym wiąże. Uwielbiam trzymać w ramionach to malutkie dziecko. Kołysać je, głaskać po główce i pleckach - do snu. Przygotowywanie kaszek, kanapeczek, obiadków sprawia mi przyjemność. Szukanie w wannie, pełnej piany, gumowych kaczuszek sprawia mi ogromną frajdę. Lubię śpiewać wnusi kołysanki i recytować rymowanki. A przede wszystkim uwielbiam, kiedy moja wnuczka - na pytanie czy mnie kocha/jak mnie kocha - odpowiada „ak!” lub zarzuca mi rączki na szyję, przytula się i mówi „o, kak!”.
Bycie babcią to jest TO! Jest to chyba jedyna naprawdę bezcenna rzecz w moim życiu. Od momentu, gdy wzięłam na ręce to małe zawiniątko - zwariowałam :-).
Każdy wnuk jest niepowtarzalną osobą, darem od Boga. Każde dziecko swoją wyjątkowością wzbogaca rodzinę, jest dla niej błogosławieństwem. Przychodzi na świat, by uczyć się i rozwijać, dawać i otrzymywać. Niezależnie od okoliczności i stopnia trudności, zadaniem babci jest dodawanie sił swoim wnukom, aby mogły wspinać się coraz wyżej. Stać się dobrym, wartościowym człowiekiem.
Trzeba jednak wyraźnie rozróżnić zadania rodziców i zadania dziadków. Babcie mają szereg zalet, jest jednak pewna wada, którą najczęściej im się wytyka. Uważa się, że one lubią radzić innym, co mają robić, oraz że wygłaszają te swoje sugestie w najmniej odpowiednim momencie. Chcemy komuś coś zasugerować, a wychodzi nam z tego wygłaszanie propozycji nie do odrzucenia. Wielu babciom przydałby się jakiś strażnik, powstrzymujący od niepotrzebnego otwierania ust. Muszę się przyznać, że w tej dziedzinie odniosłam sukces - nawet swojej wiedzy medycznej nie nadużywam w radzeniu swoim dzieciom. Trendy wychowawcze i żywieniowe zmieniły się tak diametralnie, że za tym nie nadążam. To ja pytam moje dzieci - jak mam postępować z ich dzieckiem.
Można powiedzieć tak, że w kontaktach z wnuczką mam same przyjemności.
Rozpieszczanie wnuków, to jedyna rzecz, która wymyka się babciom spod kontroli – Ewa Glińska.
Trudności związane z wychowaniem zostawiam rodzicom. W kontaktach z wnuczką zbieram samą śmietankę. Nie muszę robić przy niej tych wszystkich potrzebnych i niewdzięcznych czynności. Nie muszę codziennie robić zakupów, myć naczyń, sprzątać blatu w kuchni, wymieniać ubrań, nastawiać prania.
Ja mam swoją wnuczkę kochać i przytulać i cieszyć się chwilą. Mam nadzieję, że moja wnuczka myśli o mnie tak: Moja babcia nie jest gruba, ale ciepła i wygodna.
Mam słuchać, co do mnie mówi, pomagać jej, śmiać się i płakać razem z nią, jak dorośnie - trzymać z nią sztamę. Z babcią można razem śpiewać, wygłupiać się i trochę bałaganić. Ja uwielbiam się dopasowywać swoje ubrania do tego, jak ubrana jest moja wnuczka. I mam z tego powodu fajną zabawę.
Babcie mają czas, którego im brakowało, kiedy były matkami - czas na opowiadanie bajek, na słuchanie sekretów, na przytulanie.
Wyciągnięte w jej kierunku rączki sprawiają, że babcia odkłada reumatyzm na jutro.
Babcia potrafi być bardziej zdumiona, przerażona i ucieszona niż ktokolwiek inny. Z upływem lat jej twarz zrobiła się bardziej elastyczna.
Babcia-mama to nie to samo, co babcia-teściowa. Zawsze relacja teściowa-synowa lub teściowa-zięć jest inna (bardziej zdystansowana) niż relacja matka-syn czy matka-córka. My, babcie-teściowe możemy nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, że skracanie tego dystansu w dużej mierze zależy od nas samych. Można naprawdę w bardzo dobry sposób rozwijać swoją relację z synową. Mi chyba się to udaje. Nasze relacje są dobre. Szanuję moją synową i podziwiam. Jestem pod wielkim wrażeniem jej uzdolnień i umiejętności. Traktuję ją jak córkę i cieszę się, kiedy widzę, że tak właśnie się czuje w mojej obecności.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.