czwartek, 13 stycznia 2011

Kącik dobrej książki

Książki o modlitwie

„Największą tragedią w życiu nie jest modlitwa, która nie została wysłuchana, lecz ta, która nie została wypowiedziana.” F.B. Meyer
Modlitwa jest nazywana oddechem naszej duszy. Bolesna prawda jest jednak taka, że, gdybyśmy oddychali z taką częstotliwością, jak się modlimy, to chyba już dawno byśmy pomarli.
Henri Nouwen, w ostatnim roku swojego życia, poczynił takie szczere wyznanie: Prawda jest taka, że kiedy się modlę, nie odczuwam zbyt wiele ekscytacji, jeśli w ogóle. Nie mam żadnych pozytywnych emocji, fizycznych doznań ani wizji. Moje pięć zmysłów pozostaje nieporuszone - żadnych niezwykłych zapachów, niezwykłych dźwięków, niezwykłych obrazów, niezwykłych chwil. […] Nic nie czuję. Dotychczas żyłem w przekonaniu, że im bardziej się zestarzeję i zbliżę do końca swojego życia, tym łatwiejsza stanie się modlitwa. Jednak jest wręcz przeciwnie. Określenie takie jak ciemność i posucha wydają się najlepiej opisywać moje obecne życie modlitewne. Myślę, że jego doświadczenie nie jest obce wielu chrześcijanom.

"Modlitwa", John Bunyan, Towarzystwo Upowszechniania Myśli Reformowanej „Horn”, Świętochłowice, 2005r.
John Bunyan (1628-1688) był człowiekiem modlitwy. Może dlatego, że wiele czasu spędzał w więzieniu - za głoszoną wiarę. To w więzieniu powstała klasyka pt. „Wędrówka Pielgrzyma”. Dane mi było być w Bedford a Anglii - zobaczyć więzienie, w którym był osadzony; dom, w którym mieszkał (obecnie muzeum); jego pomnik w centrum miasteczka; a też niektóre miejsca, które służyły Bunyan’owi jako rzeczywiste ilustracje do jego książki (np. Pałac Piękny).

Książka „Modlitwa”, składająca się z dwóch części: Modlitwa w duchu i Tron łaski, stanowi sekret ‘kuchni duchowej’ autora.
Bunyan o modlitwie pisze tak: Modlitwa jest Bożym ustanowieniem do użytku publicznego, jak i prywatnego. Ustanowienie to przyprowadza tych, którzy posiadają ducha błagania, do wspaniałej znajomości z Bogiem. Stanowi ona ponadto potężne działanie, jako że przynosi wspaniałe rzeczy zarówno temu, który się modli, jak i tym, których dotyczy modlitwa. Jest ona kluczem otwierającym Boże serce i narzędziem, dzięki któremu dusza, choć początkowo pusta, staje się napełniona.
Autor, w swojej książce, stosuje następującą metodę:
Po pierwsze - pokazuje, czym jest prawdziwa modlitwa.
Po drugie - pokazuje, co to znaczy modlić się duchem (I Kor. 14:15).
Po trzecie - pokazuje, co to znaczy modlić się duchem i również rozumem (I Kor. 14:15).
Po czwarte - wskazuje na użycie i zastosowanie tego, o czym mowa wyżej.

W tym krótkim opisie tej książki, godna zacytowania jest rozbudowania definicja modlitwy. Bunyan, bardzo szczegółowo omawia poszczególne elementy tej definicji. Naprawdę, warto to omówienie przeczytać. A czym, zdaniem autora, jest prawdziwa modlitwa? Modlitwa to szczere, wrażliwe, pełne uczucia wylewanie serca lub duszy przed Bogiem, poprzez Chrystusa, w mocy i przy wsparciu Ducha Świętego, w celu otrzymania tego, co Bóg obiecał lub co jest zgodne z Jego Słowem, dla dobra Kościoła, przy podporządkowaniu się w wierze woli Bożej.

"Modlitwa, czy to działa?", Philip Yancey, Wydawnictwo „Credo”, Katowice, 2010r.
Jak pisze wydawca: Książka ta nie daje gotowych recept i prostych odpowiedzi. Nie teoretyzuje. Autor mówi o własnych przeżyciach i doświadczeniach. Przytacza relacje ludzi. Swój obraz modlitwy maluje ostrożnie, z rozwagą. Są tam nadzieje, wątpliwości, są pobożne życzenia i nieraz gorzkie rozczarowanie. Mogę się tu podpisać i powiedzieć - nic z tych rzeczy nie jest mi obce.

Nie ukrywam - Philip Yancey jest moim ulubionym autorem książek o tematyce chrześcijańskiej. Ta konkretna książka towarzyszyła mi w jednym z najtrudniejszych, a może w najtrudniejszym okresie mojego życia - kiedy mój mąż leżał w szpitalu, po świeżo przebytym udarze. Stąd w moim opisie, tych długich i trudnych dni, znalazło się miejsce na wybrane z tej książki myśli. Myśli, które dawały mi pocieszenie. (Zapraszam TUTAJ.)

Trudno jest tu przelać myśli o książce, która ma 450 stron. Czytałam ją, jeżdżąc do szpitala miejskimi środkami lokomocji, czytałam ją w zaciszu szpitalnego korytarza, czytałam ją czuwając przy łóżku wciąż ‘nieobecnego’ męża. Jej strony pokreślone są kolorami tęczy a też zwykłym długopisem. Rogi są pozaginane, bo akurat niczego do pisania nie było pod ręką. Z tą książką związane są silne emocje, które mną targały - lęk, niepewność, ból, smutek, duchowa niemoc. Ale też były inne emocje - pokój, nadzieja, wiara w to, że modlitwa jednak działa. Mówi się: Książka - nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzania (Ignacy Krasicki). Tym właśnie ta książka była dla mnie. Połączyła mnie z nią bardzo silna więź…

"Power through prayer", E. M. Bounds, Authentic Media, India, 2006r.
Książka Edwarda Mc Kendree Bounds’a (1835-1913) określana jest przez wielu jako „the greatest book on prayer ever written” - najwspanialsza książka o modlitwie, jaka kiedykolwiek została napisana lub „one of the truly great masterpieces on the theme of prayer” - jedno z prawdziwych dzieł sztuki na temat modlitwy.

W zasadzie książka, prawie w całości, adresowana jest do kaznodziejów (pastorów, liderów). Tytuły niektórych rozdziałów są wymowne: Zapotrzebowanie na mężów modlitwy, Modlitwa gwarantuje sukces służbie, Zacznij dzień modlitwą, Modlitwa jest oznaką duchowego przywództwa, Modlący pulpit (begets) robi Modlące ławki (słowo begets ma zastosowanie w powiedzeniu „pieniądz robi pieniądz”, stąd to zapożyczenie).
Niektóre rozdziały skierowane są do ludzi siedzących naprzeciwko kazalnicy. Np: Kaznodzieje potrzebują modlitw innych ludzi.

Myślę jednak, że uczciwy czytelnik powinien przeczytać całość książki, czerpiąc ogromną korzyść z jej treści - dla własnego dobra. Nie przyzwyczajając się zbytnio do myśli, że to tylko duchowi przywódcy muszą się modlić J.

* Dopisuję te słowa 13 sierpnia 2011r. Podczas domowych porządków natknęłam się na polskie wydanie tej książki - „Moc przez modlitwę”. Przetłumaczona ona została pięknie przez Józefa Prowera, a wydana w 1992r. przez wydawnictwo Misja Literatury Chrześcijańskiej, z Bielska Białej. W książce znajduje się dedykacja: Mojemu kochanemu Mężowi i Pastorowi, z życzeniami błogosławionej i owocnej służby kaznodziejskiej. 

***
Inną, wspaniałą książką na temat modlitwy, jest książka Andrew Murray’a „Szkoła modlitwy”. (Chrześcijański Instytut Biblijny) Niestety, mój prywatny egzemplarz stoi zapewne u kogoś znajomego na półce. Ale u kogo…?

Na zakończenie cytat: Źródło prawdziwej mocy tkwi w modlitwie. Modlitwa jest sekretem sukcesu w Królestwie Miłości. Niespokojne i pełne porażki życie wielu ludzi mogłoby zostać przemienione, gdyby stało się życiem modlitwy. To, co nie kosztuje, nic nie jest warte. Modlitwa kosztuje. Kosztuje wiele. Kto chce modlić się, musi się zaprzeć samego siebie, musi cały swój czas i siłę poświęcić na służbę Bogu. Dzień bez modlitwy jest dniem bez błogosławieństwa, a życie bez modlitwy, jest życiem bez mocy. Ewa von Tiele-Winckler





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.