Oprócz pamiątek, liczy się też nasza historia. Każda z babć ma swoją historię. Niezależnie od tego, czy są w niej jakieś cienie przyszłości, czy też pasmo niezwykłych osiągnięć, każda z nas ma coś do przekazania swoim wnukom. Nasze rodziny też mają swoje historie. Kto może je opisywać lepiej od babć? Jesteśmy upoważnione do miana rodzinnego historyka. Jako seniorzy w naszych rodzinach (dziadkowie też) będziemy mieli niepowtarzalną okazję do ożywienia historii, która stanie się częścią tożsamości naszych wnuków.
Niestety, u wielu babć pokutuje błędne przekonanie, że nie dzieje się (nie działo się) u nich nic takiego, co mogłyby przekazać wnukom. Powinnyśmy jednak dobrze przemyśleć, jaki wpływ na nasze dzieci i wnuki będą miały opowieści o naszym życiu. Tylko poprzez modlitwę i głęboką refleksję możemy się zastanowić, co tak naprawdę chciałybyśmy przez te opowieści przekazać. Poznanie niektórych z naszych doświadczeń może być bardzo cenne i uzdrawiające dla naszych potomnych. Historie naszego życia są pisane na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie, w szczęściu i nieszczęściu. To wszystko nas kształtuje, wpływa na to, jakimi jesteśmy osobami. A dalej ma wpływ na tych, którzy są nas najbliżej.
Nasze życiowe doświadczenia pozwalają nam wzbogacać innych duchowo. Widać to wyraźnie w naszych kontaktach z wnukami. Każda chwila spędzona z nimi daje nam okazję, że możemy je czegoś nauczyć, wskazywać im drogę, kształtować ich postawy, być przy nich. Jako babcie powinnyśmy maksymalnie wykorzystywać te momenty, które są dobrą okazją do tego, aby nasze wnuki się czegoś nauczyły. Nigdy do końca nie wiemy, kiedy taka chwila nadejdzie. Chciejmy stawiać fundamenty wtedy, gdy nadarzy się ku temu okazja. Poza tym, najczęściej mamy niewiele czasu.
Najlepszym prezentem, jaki możemy dać naszym wnukom - to my same, nasz czas i nasza obecność; nasza wiara, zasady, mądrość, nasze historie, życiowe doświadczenia, nasza filozofia życia. To może być jakaś pasja, hobby, prawda o życiu. Obdarowujmy tym, co wypływa z nas samych.
Dziadkowie mają wyjątkową szansę, by obdarować wnuki paroma rzeczami, których nigdzie nie można kupić: tradycją, zaufaniem, stabilnością, miłością, zrozumieniem i bezwarunkową pomocą.
Między babciami i wnukami nie ma rozwodów.
Bądźmy też pasterzami dla naszych wnuków. Módlmy się z nimi wspólnie; rozmawiajmy z nimi o Bogu; dzielmy się z nimi doświadczeniem w sprawach naszej wiary. Bycie pasterzem dla swoich wnuków, to ogromna odpowiedzialność. Dla nas, to wielki zaszczyt, że możemy prowadzić je na zielone pastwiska. Nie rezygnujmy z tego za żadne skarby.
Jednym z największych przywilejów i zaszczytów babci jest to, że może się ona modlić za swoje wnuki. Nasze babcine modlitwy naprawdę mogą mieć ogromny wpływ na życie naszych wnucząt - nie tylko tu, na ziemi.
Potęga jednostki - siła jednego głosu, działań jednej osoby - może mieć ogromny wpływ na czyjeś życie. Babcie mają szansę wpłynąć na życie swoich wnuków, mogą zachęcać i inspirować je do dobrych działań. Powinny przy tym pozostawać wierne Panu Bogu, swoim wartościom, dzielić się wiarą, a także dawać dowód swojej integralności, uprzejmości i łagodności.
Zakończę tak poetycko :-): Pragnę, żeby mój płomień przekazał światło mojej wnuczce. I mam nadzieję, że ona przekaże to światło dalej tak, aby świat wokół stawał się lepszy.
Czego wszystkim Babciom życzę.
Czego wszystkim Babciom życzę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.