poniedziałek, 27 września 2010

PIERWSZA MIŁOŚĆ 3 - przemienienie miłością

…Gdyż Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga do ludzi, iż Syna swego jednorodzonego posłał Bóg na świat, abyśmy przezeń żyli. Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za grzechy nasze… I Jana 4:8b-10

Moją Mamę podziwiam za jej wiarę. Zachowała ją pomimo wojennej zawieruchy, pomimo młodego wieku i braku ugruntowania, pomimo wieloletniego oddalenia od grupy innych wierzących, pomimo nieprzychylności sąsiadów… Podczas ostatniego pobytu u niej spałam w pokoju nad jej sypialnią i każdego ranka oraz wieczora słyszałam jej głośną modlitwę. Kiedy tylko powiedziała nam „dobranoc” i zamykały się za nią drzwi sypialni, to pierwsze, co robiła, to modliła się. Pamiętam też jej głośne modlitwy z czasów, kiedy byłam nastolatką - Mama modliła się głośno spacerując po grodzie. Teraz, kiedy więcej czasu spędza leżąc w sypialni, w wielkim małżeńskim łożu, to jedna jego połowa zajęta jest Bibliami, książkami i czasopismami chrześcijańskimi (oczywiście nie gardzi też inną literaturą :-). Ostatnio, Mama powiedziała mi tak: Jak już nie mam co czytać, to czytam śpiewniki... Pasja czytania - to jest chyba ta dobra cząstka, którą po niej odziedziczyłam.

I cieszę się, że kiedyś sama zrozumiałam to, dlaczego moja Mama tak pragnęła każdego poranka i wieczoru otwierać Biblię i rozmawiać ze swoim Stwórcą. Im więcej uczyłam się o Jezusie, tym bardziej rosła moja miłość do Niego. Pierwszy List Jana nauczył mnie wiele na ten temat. To takie proste! Bóg jest miłością! Te trzy słowa są chyba najpiękniejszymi słowami, jakie kiedykolwiek napisano. Żadne inne słowa nie są tak proste, tak głębokie i tak potężne.

Nie jesteśmy w stanie w pełni docenić głębi tego stwierdzenia bez uprzytomnienia sobie, kto jest obiektem Jego doskonałej, nieskończonej, bezwarunkowej miłości: my! Grzeszni, zbuntowani ludzie - ty i ja. Jako ludzkie istoty, ciągle okazujące nieposłuszeństwo, zasługiwaliśmy jedynie na karę i wieczne oddzielenie od Jego świętej obecności. Jednakże sam Bóg, z pełną świadomością, w akcie wielkiej miłości, wziął na Siebie karę krzyża, abyśmy mogli tej kary uniknąć - i to wszystko dlatego, że On jest miłością.  (To zdziwienie zbawieniem.)
Bóg sprawia, że Jego miłość jest dostępna dla nas - w każdej chwili. Jak moglibyśmy bez niej żyć? Jak nasza „pierwsza miłość” do Niego mogłaby kiedykolwiek się skończyć? A jednak... mam świadomość, że odejście od „pierwszej miłości” jest prawdziwym niebezpieczeństwem, zagrażającym każdemu chrześcijaninowi. Większość prawdziwych wierzących w Chrystusa może wskazać okres, kiedy ich serca były pełne ognia dla Niego. Kochaliśmy Chrystusa z pasją, której nie udało się nie zauważyć. Brat Wawrzyniec opisał to tak: Oddałem swoje życie całkowicie Bogu w momencie mojego nawrócenia. Zacząłem żyć tak, jakby na świecie nie było nikogo innego - tylko Bóg i ja. Miłość do Boga przemieniała nas od środka. Jednakże z wielu powodów i w niezamierzony sposób pozwoliliśmy, by te płomienie przygasły, by stać się w końcu żarzącymi się węgielkami. A wreszcie, pozostało niewiele więcej niż dym i popiół.

A jak to wygląda u ciebie i u mnie? Co robić, jeśli staniemy się tak zajęci życiowymi drobiazgami, że gdzieś po drodze odejdziemy do naszej „pierwszej miłości”? Zgodnie z językiem oryginału - możemy użyć na ten stan kilku synonimów: opuszczenie, pozostawienie, porzucenie, zaniedbanie. Jednakże naszą odpowiedzialnością jest trzymanie tej miłości tak, by jej nigdy nie wypuścić z rąk. Efezjanie jednak nie uczynili tego. Porzucili swoją „pierwszą miłość”. A teraz Bóg zaprasza ich, ale też mnie/ciebie/nas, abyśmy powrócili do Niego.

Jezus wskazuje drogę powrotu. W wersecie 5 podaje trzy kroki: wspomnij, upamiętaj się, spełniaj uczynki takie, jak pierwej. O tym przeczytacie w dalszych odcinkach.


szczęściem 
szczęściem człowieka jest
być blisko Boga
w jasnym cieniu Jego miłości
istnieć
tworzyć
kochać
przebaczać
szczęściem człowieka jest
być blisko Boga
w jasnym cieniu Jego Łaski
żyć
zwyciężać
tęsknić
oczekiwać
szczęściem człowieka jest...
…innego szczęścia nie znam
(Kasia Zychla)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.