poniedziałek, 27 września 2010

PIERWSZA MIŁOŚĆ 4 - wspominanie; przypomnienie sobie "pierwszej miłości"

…Wspomnij więc, z jakiej wyżyny spadłeś… Obj. Jana 2:5a

Nasza miłość do Boga kieruje się bardzo podobnymi prawami, jak miłość w dobrym małżeństwie. Spotkanie Boga po raz pierwszy wywołuje euforię. Następuje „miesiąc miodowy” w wierze, podczas którego kochanie Boga przychodzi łatwo i naturalnie. Każdego poranka nie możemy się doczekać spotkania z Nim - w modlitwie i przy Jego Słowie. Wszędzie, gdzie idziemy, mamy świadomość, że jest z nami. Jednakże lata mijają i zbyt często te początkowe uczucia stają się wyblakłe. Początkowa radość powoli się rozmywa, aż, wcale nie uświadamiając sobie, jak do tego doszło, odkrywamy, że opuściliśmy swoją „pierwszą miłość”.
Młoda, niedojrzała euforia musi pogłębić się i stać się czymś znacznie większym, znacznie pożyteczniejszym dla nas i przynoszącym cześć Bogu. Inaczej szybko minie.

Naszą żarliwą modlitwą powinny być słowa: Panie, pomóż mi widzieć Ciebie wyraźniej, kochać Ciebie goręcej, naśladować Ciebie uważniej.

Kiedy jednak czujemy się duchowo wysuszeni i puści, a Bóg wydaje się nic nie mówić do nas już od dłuższego czasu, pomocne jest zwrócenie się do swoich wspomnień. Wspominanie Bożej dobroci, Bożej obecności i Bożego działania w naszym życiu  ma kluczowe znaczenie i nic go nie zastąpi. Jezus mówi „wspomnij”. Gdy przypominamy sobie, jak wyglądała nasza „pierwsza miłość”, zyskujemy nowe spojrzenie - zaczynamy rozumieć, z jakiej wysokości spadliśmy. Będzie to angażowało nasze uczucia - nasze serce. Będziemy odczuwać głęboki żal, czy - jak to nazywa ap. Paweł - „smutek, który jest według Boga i zasmuceni jesteśmy ku upamiętaniu” (II Kor. 7:9-10).

W jaki sposób przypomnieć sobie, skąd się spadło, jeśli chodzi o związek z Bogiem? Rozpocznij w prosty sposób - przeznacz czas na refleksję. Wykorzystaj wszystkie zasoby swojej pamięci i postaraj się odzyskać umysłowy obraz tego, jak wyglądała ta „pierwsza miłość”. Kiedy i w jaki sposób poznałeś Jezusa? Jak się wtedy czułeś? Co zrobiłeś na początku? Zrób listę osób, które cię wtedy znały; zapytaj ich, co zaobserwowały w twoich słowach i czynach. Pomyśl o tym, jak Bóg zmienił twoje życie, kiedy doświadczyłeś „pierwszej miłości” do Niego. Jakie nawyki były częścią twojego życia? Jak wyglądała twoja modlitwa? Jakie części Biblii były dla ciebie znaczące?

Proponuję wam wszystkim pracę domową - weźcie kartkę papieru, na środku narysujcie kreskę i wykonajcie prostą tabelę. Po lewej stronie zapiszcie słowa i zwroty opisujące wasze uczucia i doświadczenia w czasie trwania „pierwszej miłości”. Po prawej stronie zanotujcie, jak zmieniła się każda z tych rzeczy (jeśli się zmieniła). Myślę, że dzięki tej tabeli dostrzeżecie dowody powolnej erozji - drobne, pozornie mało znaczące kompromisy w waszym pierwotnym oddaniu Bogu. I nie zdziwcie się odkryciem, że znamiona pierwotnej pasji powoli zblakły i znikły, często w sposób niezauważalny dla was.

Potem, jak już się nad tym zastanowicie, zachęcam każdego z was - porozmawiajcie z Bogiem o swoich obserwacjach. Znajdźcie odosobnione miejsce i mówcie do Boga na głos, szczerze. Pozwólcie łzom popłynąć. Każdej uronionej przez was łzie towarzyszy łza, którą Bóg roni razem z wami. On przyciąga was z powrotem do tej „pierwszej miłości” do Niego.

Brat Wawrzyniec napisał: Za najgorsze doświadczenie w swoim życiu uważałbym utratę poczucia Bożej obecności w nim. Mówił: każde najmniejsze odwrócenie uwagi od Boga jest dla mnie bólem.



Każdego dnia 
Każdego dnia muszę szukać od nowa
w swoich myślach, pragnieniach
delikatnej nici Twojej przyjaźni
przyjaźni cichej i spokojnej
jak zimowy poranek...
Każdego ranka mam duszę złaknioną
by poznać sercem, że Jesteś
Czytam Twoje Słowo i pragnę
żeby moja modlitwa była niewinna
jak gołąb
od dziecka trzeba mi uczyć się modlitwy...
Każdego dnia szukam od nowa
czasem zapominam
czasem pamiętam od niechcenia
Twego przypominania mi trzeba
że kwiaty i niebo to Twoje dzieło
a bliźniego należy kochać
jak siebie samego
W prostocie dajesz mądrość
w uniżeniu siłę...
Pozwól mi, Stwórco
każdego dnia szukać Cię od nowa
i znajdować tam
gdzie uśmiech, gdzie kochające serca, gdzie skromność i wiara...
Gdzie zwykłe ludzkie sprawy
zaprawione solą i łzami:
to najpiękniejsze dzieła Twego Ducha
Gdzie życie Tobie poddane w ufności
rozkwita miłością i niesie zapach nadziei
 - jak ciepły wiatr wiosną
przynosi zapach zieleni...
Pozwól mi poznawać Cię
każdego dnia inaczej
żeby nigdy mi się nie znudziło
zadawać Ci pytań
czekać odpowiedzi
płakać z niewysłowionej wdzięczności
że Jesteś ze mną
w najgorszych chwilach życia
bo kiedy jest dobrze
łatwo dziękować i wołać: Abba, Ojcze!
Pragnę Cię poznawać, Boże,
całe moje życie...
(Kasia Zychla)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.