Książki o ludziach
„Lotnik ewangelista”, wydawca Kazimierz Muranty, 2000r.
Jest to autobiografia ewangelicznego kaznodziei - nieżyjącego już od kilku lat Kazimierza Murantego.
Znałam tego człowieka osobiście, ale nigdy nie przypuszczałam, że jego życie było tak bogate w bolesne doświadczenia, a droga wiary tak trudna i skomplikowana. Książka pokazuje jednak, jak Bóg „wynagradza nam szkody lat, których plony pożarła szarańcza...” (Joel 2:25).
Szczerze polecam. To książka dobra na chwile, gdy chce nam się ponarzekać na swój marny los.
Na koniec zacytuję słowa samego autora, który tak podsumowuje swoje życie: Patrząc wstecz dziękuję, iż było mi dane pracować w winnicy Pańskiej. Zawsze chcę to robić. Chyba nic nie może dać człowiekowi większej satysfakcji i poczucia, że Jego życie ma sens.
Kazimierz Muranty służył Bogu do ostatniego tchnienia swojego życia. Odszedł nagle, w niedzielne popołudnie (dokładnie 8 lutego 2004r.), syty swoich dni.
„Walk On. Duchowa podróż u2”, Steve Stockman, Fundacja Wzajemnej Pomocy Chrześcijańskiej i PPUH „EMIR”, Warszawa, 2006r.
W twórczości zespołu U2 roi się od biblijnych odniesień, które wykryć i właściwie zrozumieć jest w stanie tylko osoba znająca Pismo Święte. Skąd się to wzięło? Z wpływów ewangelicznych, pod których działaniem był Bono i jego przyjaciele. Wspólnota „Shalom”, która wyrosła na gruncie kościoła anglikańskiego, poprzez biblijną i praktyczną religijność ukształtowała Bono. W nauczaniu tego kościoła kładziono szczególny nacisk na codzienną lekturę Pisma Świętego i pobożne życie. Te zasady pielęgnuje Bono do dziś - na swój unikalny i niepowtarzalny sposób :-). I chyba dzięki temu ten jeden z największych światowych zespołów rockowych stał się wiodącym głosem wiary i społecznego zaangażowania. Przykład: słowa Bono …Dla mnie wiara w Jezusa Chrystusa, która nie jest powiązana ze sprawiedliwością społeczną, w której nie chodzi o biednych jest niczym… były wykorzystane podczas zeszłorocznego warszawskiego Święta Biblii (15 maja 2010r).
Książka Stockmana nie stanowi prezentacji U2 czy też wyczerpującej biografii członków zespołu. Autor w pierwszym rozdziale pisze: Książka ta to duchowy towarzysz ich kariery. To próba opowiedzenia historii podróży członków zespołu ku wierze i próba wskazania duchowych podtekstów w ich muzyce. Po przeczytaniu pozostałych 15 rozdziałów, z ręką na sercu mogę powiedzieć: Świetnie mu się to udało. Może dlatego, że jest pastorem i zna się na rzeczy.
I cieszę się, że moja sympatia do tego kontrowersyjnego wokalisty, może mieć teraz głębsze podłoże, niż tylko upodobanie dla jego głosu czy irlandzkich brzmień jego utworów.
„Zbaw mnie ode mnie samego”, Brian „Head” Welch, Fundacja Nadzieja dla Przyszłości, Warszawa, 2010r.
Przeżyłem, by napisać tę książkę - tak pisze o sobie człowiek, który jako gwiazda rocka (zespół Korn) stracił kontrolę nad własnym życiem; uzależnił się od narkotyków i alkoholu. W swojej, miejscami brutalnej, autobiografii pisze o sobie tak: Znalazłem się w takim bagnie, że Bóg mógł mnie uratować wyłącznie w jeden sposób. Okazując, że jest prawdziwy, że mnie kocha. Gdy byłem na samym dnie, poczułem dotyk nieba. Czułem się jak w raju, ogarnęła mnie wielka, bezwarunkowa miłość. Miłość, jakiej nigdy w życiu nie czułem i której naprawdę potrzebowałem. Od tamtej chwili polegam na Panu, oddaję mu mniejsze i większe decyzje, jak wzrastanie w wierze, nagrywanie utworów, wychowywanie dziecka. Ufam Mu, że nie zabraknie mi nigdy jedzenia na stole i pieniędzy na zapłacenie rachunków. I chciałbym się z wami podzielić moimi zwycięstwami i ciężką, mozolną walką związaną z prowadzeniem prawdziwego chrześcijańskiego życia. […] I modlę się, abyście dzięki tej książce szukali głębokiej i prawdziwej społeczności z Bogiem.
Naprawdę warto przeczytać tą niesamowitą, mroczną, momentami brutalną, a czasem nawet budzącą niesmak (z powodu bardzo pikantnych opisów życia gwiazd rocka) opowieść o życiu. Życiu, które przerwać mogła albo śmierć, albo dotknięcie Bożej miłości. Bóg dał Brianowi drugą szansę. Brian nadal tworzy i gra - teraz już dla Boga. Nadal jest to mocne rockowe uderzenie, ale przesłanie, jakie niosą śpiewane teksty nie jest już przesłaniem śmierci. O swoim utworze muzycznym, który nosi taki sam tytuł, jak opisywana książka, autor pisze tak: Jest on najbardziej osobistym utworem. Słowa mówią o nałogu, myślach samobójczych i pożądaniu kolejnych dawek narkotyków. Są wołaniem do Boga z prośbą, aby zbawił mnie ode mnie samego. Środkowa część utworu opisuje odrzucenie tych wszystkich złych rzeczy: prochów, wyżywania się na ludziach, depresji, myśli samobójczych, kłamstwa. Najbardziej lubię fragment, w którym dziękuję Bogu, że uratował mnie ode mnie samego i mówię Mu, że skończyłem z życiem dla siebie i żyję wyłącznie dla Niego. Musiałem to wykrzyczeć.
Zachęcam do lektury. Bóg zbawia nie tylko grzecznych ludzi - takich jak ty czy ja. Grzesznych też :-).
***
Warte posłuchania - KLIKNIJ w: Amazing Grace/Where The Streets Have No Name - U2 & The Soweto Gospel Choir
***
Warte posłuchania - KLIKNIJ w: Amazing Grace/Where The Streets Have No Name - U2 & The Soweto Gospel Choir



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.