piątek, 18 lutego 2011

Odszedł Przyjaciel...

To wspomnienie dedykuję Warrenowi i tym z was, którzy go znaliście

Warren Carter -  amerykański misjonarz stacjonujący w Austrii. Poznałam go w 1992r., kiedy to, wspólnie z moim mężem, organizował Polish Ministry Consultations. Od tamtej pory wielokrotnie był gościem w naszym domu, który z austriacka nazywał „Gasthaus Wala” :-).

Bywał też gościem byłej Ursynowskiej Społeczności Ewangelicznej. Warren dzielił się z nami poruszającym świadectwem swojego życia. Wspieraliśmy go, gdy umierała jego pierwsza żona Cynthia. Jako nasz przyjaciel, wraz ze swoją drugą żoną Leanne, zaszczycił nas, przyjeżdżając na 5 rocznicę USE. Głosił kazania. Wykładał nam na wczasach w Austrii (dzięki niemu możliwy był pobyt naszej licznej grupy w Baden). Nauczał facetów podczas weekendu w Łucznicy. Stawiał wyzwanie pensjonariuszom Ośrodka Terapii Uzależnień, zachęcając ich do codziennego czytania Biblii. A jego żona, Lenne, usługiwała nam podczas konferencji dla kobiet: „Dotyk Ojca”. Obydwoje, niektórych z nas gościli u siebie w domu, dając - strudzonym podróżą - strawę i wygodne łóżko.

10-go lutego Warren uległ poważnemu wypadkowi podczas jazdy na nartach. W zasadzie podczas nauki grupy dzieci jazdy na nartach - co samo w sobie powodowało, że jeździł bardzo ostrożnie. Ale stało się... przewrócił się i uderzył głową o coś, co przykryte było warstwą śniegu. Jego mózg doznał bardzo poważnych obrażeń. Lekarze nie dawali rodzinie żadnych nadziei. Warren zmarł 14-go lutego. Jak napisała Leanne: Miłość mojego życia odeszła ode mnie w Dniu Zakochanych. Osierocił dorosłego syna Christophera z żoną i trójką dzieci, 13-letniego Jonathana i 8-letniego Davida.

Jaki był Warren? Kiedyś napisałam o nim tak: Amerykanin. Przystojny. W sile wieku. Ma piękne niebieskie oczy i uroczo nimi mruga. Nasz wieloletni wierny przyjaciel. Zdeklarowany misjonarz z powołania. Człowiek modlitwy. Mąż Pocieszenia (zachęcania). Wspaniały nauczyciel Słowa. To jego trzy główne służby. Ewangelista - chociaż mówi, że nie. Wesoły, otwarty, komunikatywny. Wychodzi z inicjatywą do ludzi. Lubi młodzież. Chętny do działania i współpracy.

A tak pisali o nim inni po wczasach w Austrii:
* Jestem zachwycona… niekończącym się świadectwem Warrena i wykładami Słowa Bożego. Bardzo potrzebowałam przypomnieć sobie, jaki jest Bóg, czym jest Kościół i kim jesteśmy w Chrystusie.
* Wykłady Warrena, poparte jego osobistymi doświadczeniami, zrobiły na mnie ogromne wrażenie (nie zabrakło nawet łez).
* Wykłady Warrena, to były one przypomnieniem najważniejszych prawd chrześcijańskich, istoty  relacji z Bogiem i bliźnimi.
* Bardzo ważne było dla mnie nauczanie. Mądre i ciekawe, dzięki któremu po raz kolejny przypomniałam sobie o najważniejszym przykazaniu miłości do Boga i do innych ludzi i o potrzebie przeżywania Boga we wspólnocie.
* Wykłady Warrena cały czas trafiały w te pytania, które nasuwały mi się od jakiegoś czasu. Cieszę się, że temat Kościoła mógł być tak głęboko przerobiony.
* Szczególnie chcę zwrócić uwagę na bardzo konkretne Słowo, związane z osobistą relacją Bóg-człowiek (raczej człowiek-Bóg) oraz relacją człowiek-człowiek. Cieszy zdrowe nauczanie dotyczące roli Kościoła w życiu chrześcijanina.
* Ostatni tydzień zmienił moje życie. Miałam pewne wątpliwości dotyczące wiary, lecz wykłady Warrena bardzo pomogły mi się z nimi uporać.

A tak pisali o nim faceci po weekendzie w Łucznicy:
* Cieszę się też czasem spędzonym w małym pokoiku razem z facetami i Warrenem. Jestem zadowolony, że mogliśmy poruszyć wiele istotnych spraw (naszych męskich spraw) mówiąc wiele o naszych słabościach i rozmawiać o tym, jak możemy je zaakceptować i użyć w naszym życiu. Ważne też dla mnie były rozmowy na temat zranień. Zdałem sobie sprawę, jak łatwo nas zranić - chociaż chowamy się za maskami ‘twardzieli’ i udajemy, że ‘wszystko mamy pod kontrolą’.
* Wykłady Warrena rozbudziły we mnie pragnienie przestudiowania swojej tożsamości, jako dziecka Bożego i jako mężczyzny.
* Warren prowadził sesje w sposób otwarty, interaktywny. Myślę, że my mężczyźni zostaliśmy zachęceni do tego, żeby być odpowiedzialnymi za rodzinę, Kościół, miejsce pracy itp.
* Po raz pierwszy mogłem 'zasmakować' nauczania Warrena. Zapamiętałem jedną rzecz. Chyba najważniejszą i podstawową. Warren zawsze do niej powracał, koncentrował się właśnie na niej: „Kochać Boga”. Od tego wszystko się zaczyna. Dzięki Warren!
* Nasz gość Warren prowadził wykłady na temat Bożych celów i zadań, jakie zostały powierzone mężczyźnie. Wiele skorzystałem.

Ktoś, w odpowiedzi na powiadomienie o ciężkim stanie Warrena, napisał: …Jak wiele zawdzięczam Warrenowi, dobrze wiecie. Dla mojego zbawienia, nasz Pan posłużył się Nim nie mniej niż Pawłem, czy Tobą Walu. Może dobry Bóg zechce zachować Go dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji podjąć tego słynnego wyzwania albo o nim nie słyszeli…

Pan zabrał Warrena do Siebie. Pogrzeb odbędzie się w środę, 23 lutego, w Baden (Austria).
Polecam waszej pamięci Leanne, synów, synową i troje wnucząt.
Przed nimi bardzo trudny czas. Nawet, jeśli czerpią pociechę z tego, że Warren już nie cierpi i jest u Pana, to w chwili obecnej ból nagłego, zaskakującego rozstania jest większy.
Pociesz mnie, Boże, daj mi łaskę szczęścia,
Świat mój pękł, rozerwał się na części.
Anioł wstał, drzewem życia jak huragan trzęsie...
Daj mi łaskę szczęścia. K. Iłłakowiczówna

I na zakończenie znów przypominają mi się słowa księdza Jana Twardowskiego:
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego…

Świadectwo Warrena: KLIKNIJ
Poszerzone wspomnienie o Warrenie: KLIKNIJ





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.