19 sierpnia - wtorek
„Kurze theologische Diskussion...” Nasza przygoda w górach-chmurach zainspirowała brata Adolfa do wykładu na temat: Ile jest nieb?
Udało nam się jednak planowo wybrać się na naszą pierwszą wycieczkę po krainie „Salzkammergut”. Nazwa ta wywodzi się od dawno opuszczonych kopalń soli. Salzkammergut to kraina wysokich gór, wśród których rozsiane są jeziora o niezmierzonej głębi. Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy od zwiedzenia stolicy tej krainy, jej centrum kulturalnego i geograficznego - Bad Ischl. Kurortu słynnego ze swoich kąpieli mineralnych i błotnych. Bad Ischl to lecznica królewskiej linii Habsburgów i całej rzeszy innych znanych postaci. (Ja też tam bywałam - prawie codziennie. Niestety nie w celu zażywania kąpieli, ale na zakupach w HOFERze. To austriacki odpowiednik niemieckiego sklepu ALDI.)
Dalej dotarliśmy do miejscowości Hallstatt położonej nad jeziorem Hallstatter See. Spędziliśmy tu cztery godziny, bo warto było. Hallstatt jest po prosu zachwycające.
Warren poprowadził nas do wodospadu. Szliśmy stromą drogą prowadzącą nad miastem i podziwialiśmy jego niesamowite usytuowanie. Potem wąskimi schodami, schodząc stromo w dół, przechodziliśmy obok starych średniowiecznych zabudowań przyczepionych do skalistego wzgórza. W ten sposób dotarliśmy do centrum miasteczka. Tu urzekły nas jego uliczki, zabudowania, kwiaty, pnące się po ścianach domów grusze (!), kościółki, cmentarz, jezioro, góry, deszcz i muzycy grający na trąbkach w łodzi na jeziorze...
W drodze powrotnej ster przewodnika przeszedł w ręce Warrena. Jechaliśmy górskimi drogami, gdzie stopień nachylenia wynosił 23%. To była naprawdę bardzo widowiskowa trasa. Zatrzymaliśmy się na moment w miejscowości Bad Abusee nad jeziorem Grundlsee. A potem, w Altausee, tuż pod pasmem gór Totes Gebirge. Nasz postój uwieńczyliśmy wspólną fotką na tle szczytu Loser (1838 m). Kierując się w stronę domu, zatrzymaliśmy się na postój w punkcie widokowym Untersee, skąd mogliśmy z drugiej strony Hallstatter See spojrzeć na odległe już Hallstat.
Do Grüne Au, Warren, poprowadził nas skrótem - drogą prowadzącą przez piękne alpejskie łąki i pola, pośród których stały typowe tyrolskie domy tonące w kwiatach zwisających kolorowymi dywanami z okien i balkonów.
Tego nie da się nie zauważyć - Austria jest piękna!





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.