piątek, 25 lutego 2011

Sophie...

Dzisiejszego wieczoru, z podobnymi jak 5 lat temu uczuciami, obejrzałam film pt. „Sophie Scholl”. Nie wiem dlaczego, ale zapadł mi wtedy w pamięć fakt, że autentyczna bohaterka filmu straciła swoje życie w lutym. Może właśnie dlatego, korzystając z bycia czasowo osamotnioną, i dysponując wolnym wieczorem, sięgnęłam ponownie po ten film.
Poniżej  przeczytacie tekst, który napisałam po pierwszym kontakcie z tym filmem, w kwietniu 2006r. (i jak pamiętam, oglądaliśmy go wtedy z Pawłem jeszcze dwukrotnie), mając nadzieję, że zachęcę was do jego obejrzenia.

„Sophie Scholl”, reżyseria - Marc Rothemund, scenariusz - Fred Breinersdorfer, główne role: Julia Jentsch - Sophie Scholl, Fabian Hinrichs - Hans Scholl, Gerald A. Held – Robert Mohr.

***

W dziwnych czasach żyjemy. To, co cenne i wartościowe jest niezauważane, niedoceniane. Chociażby w dziedzinie filmowej. W najbliższej nam wypożyczalni - pośród głupawych komedii, miernych sensacyjek i płytkich filmów o miłości, od których uginają się półki - znaleźliśmy 1 (słownie: jeden) egzemplarz filmu pt. „Sophie Scholl”. Aż dziwne, że film, którego premiera miała miejsce zaledwie w styczniu 2006; film nagrodzony - już znalazł się wypożyczalniach... Wnioskować można, że w kinach też nie oglądały go tłumy. A to już, niestety, źle świadczy nie o filmie, ale o gustach widzów. [Podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie Marc Rothemund, reżyser „Sophie Scholl - ostatnie dni”, otrzymał nagrodę Srebrnego Niedźwiedzia za reżyserię. Natomiast kreacja stworzona na ekranie przez Julię Jentsch została wyróżniona nagrodą Srebrnego Niedźwiedzia dla najlepszej aktorki; obraz był również oficjalnym niemieckim kandydatem do Oskara; natomiast Ekumeniczne Jury przy berlińskim festiwalu filmowym (Berlinale), przyznało pierwsze wyróżnienie tej produkcji ponieważ: „Działanie młodej studentki Scholl zostało pokazane jako zakorzenione w chrześcijaństwie, gotowe do dialogu i cywilnej odwagi.”]

Kim była Sophie Scholl?
Sophia Magdalena Scholl, ur. 9 maja 1921r. w Forchtenberg, zmarła 22 lutego 1943r. w Monachium, w więzieniu w Stadelheim. Niemiecka działaczka ruchu oporu antynazistowskiego w czasach Trzeciej Rzeszy. Za czynny udział w organizacji „Biała Róża” została skazana na śmierć przez zgilotynowanie.

Sophie Scholl dorastała razem ze swoim rodzeństwem Ingą, Hansem, Elizabeth i Wernerem w mieście Ulm, gdzie ojciec Robert Scholl, liberalny burmistrz, i matka Magdalena wychowali ich w poszanowaniu chrześcijańskich (była ewangeliczką) i humanistycznych wartości. Podobnie jak jej dwa i pół roku starszy brat Hans uwierzyła w propagowany przez nazistów ideał wspólnoty i przystąpiła do Bund Deutscher Mädel (BDM), żeńskiej sekcji Hitlerjugend. Po Reichsparteitagu w 1936r. wraz z bratem Hansem przyłączyła się do niezależnej organizacji młodzieżowej, która wpisywała się w nurt ruchów sokolskich. Jesienią 1937r. aresztowano ją wraz z rodzeństwem, poszukiwano bowiem jej brata Hansa za udział w ruchu Bündische Jugend. Został zwolniony w 1938r. na podstawie amnestii.

W 1940r. zaczęła zdobywać wykształcenie z pedagogiki wczesnoszkolnej, by uniknąć pracy w Reichsarbeitsdienst, co jej się zresztą nie udało. Pół roku musiała służyć zarówno w Reichsarbeitsdienst, jak i służbach niosących pomoc wojenną. Jej przeżycia i wrażenia z tego okresu jeszcze bardziej utwierdziły ją w nienawiści wobec reżimu nazistowskiego.
W 1942r. podjęła w Monachium studia z zakresu biologii i filozofii. W feriach międzysemestralnych została zmuszona do pracy w jednym z zakładów zbrojeniowych w Ulm.
Za pośrednictwem swojego brata, który studiował medycynę na Ludwig-Maximilians-Universität München, poznała wiele osób, które utwierdzały ją w nastawieniu antynazistowskim. Mimo iż jej brat Hans próbował trzymać ją z dala od kręgu osób należących do opozycji antynazistowskiej, udało jej się przyłączyć do tego grona. Zdecydowana na podjęcie nielegalnej i publicznie wyrażanej krytyki wzięła udział w produkcji i rozprowadzaniu ulotek studenckiej grupy ruchu oporu „Biała Róża”. Członkowie „Białej Róży” wysyłali swoje apele pocztą, rozkładali ulotki w budkach telefonicznych i zaparkowanych samochodach oraz przekazywali je studentom z innych miast w celu dalszej kolportażu. W styczniu 1943r. Scholl była po raz pierwszy zaangażowana w produkcję ulotek. Kolportowane w Kolonii, Stuttgarcie, Berlinie i Wiedniu ulotki spowodowały poruszenie wśród miejscowej ludności i władz, i stały się bezpośrednią przyczyną intensywnego poszukiwania sprawców. Już w lutym Gestapo przypuszczało, że autorzy ulotek należą do monachijskiego kręgu studentów. W połowie lutego została przygotowana szósta wersja ulotki z apelem o przewrót reżimu nazistowskiego i utworzenie „nowej duchowej Europy”.

18 lutego 1943r. Sophie Scholl została wraz z bratem Hansem przyłapana podczas akcji rozprowadzania ulotek na uniwersytecie w Monachium przez woźnego Jakoba Schmida, członka SA, i przekazana do rektoratu. Po kilkugodzinnym przesłuchaniu przez syndyka uniwersyteckiego dr Ernsta Haeffnera i rektora uniwersytetu prof. Waltera Wüsta - kierownika zakładu „Kultury i językoznawstwa aryjskiego” i Standartenführera SS oboje zostali wraz z Christophem Probstem, innym członkiem „Białej Róży” zadenuncjowani Gestapo i aresztowani. Cztery dni później, 22 lutego, Scholl została skazana na karę śmierci przez Volksgerichtshof w Monachium obradującym pod przewodnictwem przybyłego z Berlina sędziego Rolanda Freislera, cieszącego się wyjątkowo złą opinią. Jeszcze tego samego dnia dokonano egzekucji na całej trójce przez zgilotynowanie w zakładzie karnym München-Stadelheim w obecności byłego kierownika oddziału egzekucyjnego monachijskiego sądu okręgowego dr Waltera Roemera.

Co było inspiracją dla reżysera?
Przytoczę tu fragment z artykułu „Historia Białej Róży z recenzją z filmu w tle” Joanny Dąbrowskiej-Patalon (Słowo Prawdy - luty 2006). Pisze ona: Inspiracja, jaką była w jej życiu wiara, była jednym z motywów, dla których reżyser, Marc Rothemund, zdecydował się opowiedzieć historię tej niemieckiej dziewczyny: Zaintrygowało mnie, jak taka optymistyczna, kochająca życie młoda kobieta mogła się z tym pogodzić? Jaki sens znalazła w śmierci? I oczywiście jako ateista pytałem: Czy wierzącym łatwiej jest stawać w obliczu śmierci?” To nurtujące reżysera pytanie każe mu wracać do kwestii wiary Sophie w licznych scenach, gdzie widzimy ją skupioną w modlitwie.

O czym jest ten film?
Pięknie opisał to Tadeusz Sobolewski (serwisy/gazeta.pl/kultura): Ten film jest rekonstrukcją ostatnich sześciu dni Sophie Scholl, od momentu jej aresztowania aż do egzekucji. Jesteśmy z nią cały czas. Widzimy tylko to, co ona mogła widzieć i - jak zapewnia reżyser - słyszymy niemal wyłącznie to, co rzeczywiście mówiła w czasie przesłuchania - protokoły odnaleziono w dawnych enerdowskich archiwach.
Ten subiektywny punkt widzenia wytwarza napięcie. Widz wie, co nastąpi, wie, że na końcu tej drogi jest gilotyna, ale Sophie na każdym etapie swojej ostatniej drogi czepia się jakiejś nadziei, do końca coś wybiera. Na początku broni się kłamstwem, później chroni brata, w końcu bierze całą winę na siebie. Gdy jednak sprawa wydaje się całkowicie przegrana, w tę delikatną dziewczynę w czerwonym sweterku wstępuje jakaś irracjonalna pewność i spokój, euforyczne poczucie wolności. Wypowiadanie prawdy działa jak środek znieczulający przeciwko lękowi. Daje Sophie Scholl władzę - wykłada gestapowcowi (Robert Mohr) swoją ideę, rozmawia z nim tak, jakby wyczuwała w nim wahanie, jakby to on był kandydatem do nawrócenia na jej prawdę. Role oskarżonej i przesłuchującego odwracają się pod siłą prostych argumentów, które w tym gabinecie brzmią jak rewelacje. Na słowo „Bóg” Mohr odskakuje do okna krzycząc: „Bóg nie istnieje!”. I jest to moment jego przegranej.
Fenomen „Sophie Scholl” polega na tym, że odbiera się go nie jako przyczynek do wiedzy o hitleryzmie i o ruchu oporu, ale w kontekście współczesnym. Julia Jentch zagrała dziewczynę w swojej wewnętrznej determinacji i zachowaniu bardzo podobną do kontestatorki z filmu „Edukatorzy”.
Jej Sophie Scholl przekazuje dzisiejszemu widzowi coś, czego mu brak: poczucia czym jest prawda, wiara, idea (w odróżnieniu od ideologii). Myślę, że pomimo ogromnej różnicy epok, ulotki „Białej Róży” są przeznaczone również dla nas.

60 lat po jej śmierci, 22 lutego 2003 uczczono pamięć Sophie Scholl popiersiem w Walhalli (kraina bohaterów). Bawarski przewodniczący rady ministrów Edmund Stoiber nazwał ją międzynarodowym symbolem powstania - wystąpienia sumienia przeciwko niesprawiedliwości.

Śmierć, która nie przeszła niezauważenie
W Monachium przy ulicy Franz Joseph Str. znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona Sophie Scholl. Bohaterska śmierć tej młodej dziewczyny wciąż rodzi silne emocje, pobudza do myślenia, zastanowienia się nad swoimi życiowymi wyborami.
Traudl Junge, starsza już kobieta - młodociana bohaterka filmu Olivera Hirschbiegel’a „Upadek” (ten film też polecam), traktującego o ostatnich latach życia Hitlera i opartego między innymi na jej pamiętnikach i książce „Z Hitlerem do końca” - tak, w jednym z wywiadów, wspomina swój powojenny spacer ulicami Monachium: Podczas procesu norymberskiego dowiedziałam się strasznych rzeczy. Zginęło 6 mln. Żydów. Byłam głęboko wstrząśnięta tymi faktami, ale nie widziałam związku z moją przeszłością. Byłam szczęśliwa, że miałam czyste sumienie. Nie wiedziałam, co się działo i na jaką skalę. Pewnego dnia przechodziłam koło tablicy upamiętniającej Sophie Scholl na Franz Joseph Str. i zobaczyłam, że urodziła się w tym samym roku, co ja, a stracono ją w roku, w którym zaczęłam pracować dla Hitlera. I wtedy zrozumiałam, że młodość niczego nie usprawiedliwia. I że można było dotrzeć do prawdy....
Traudl Junge była osobistą sekretarką Hitlera. Od 1942 roku do jego śmierci była stale u jego boku. To ona pisała przemówienia, listy. Uczestniczyła w prywatnych herbatkach. Poznała realia życia w kwaterach wojennych oraz w bunkrze pod kancelarią III Rzeszy w Berlinie. Była świadkiem zamachu bombowego w Wilczym Szańcu k. Kętrzyna. To jej Hitler podyktował swój testament. Trauld Junge zmarła w lutym 2002 r., kilka dni po premierze książki. Miała 81 lat.


Stosik rozrzuconych białych kartek, pomnik-symbol na cześć „Białej Róży”, przed Ludwig-Maximi-lians-Universität München.

Pozwólcie, że jeszcze raz, na zakończenie, przytoczę słowa  Tadeusza Sobolewskiego: Sophie Scholl przekazuje dzisiejszemu widzowi coś, czego mu brak: poczucia czym jest prawda, wiara, idea (w odróżnieniu od ideologii).
I chociażby z tego tylko powodu zachęcam do obejrzenia filmu.

***

Sophie Scholl to jeden z wielu  przykładów sprzeciwu wobec Hitlera.
Warto wspomnieć tu o dwóch innych postaciach.


1. Dietrich Bonhoeffer, (ur. 4 lutego 1906 r. we Wrocławiu, zm. 9 kwietnia 1945 r. w obozie koncentracyjnym Flossenbürg w Bawarii), niemiecki duchowny ewangelicki, teolog i antyfaszysta. W Niemczech nazistowskich zaangażował się w działalność „Kościoła Wyznającego”. Bonhoeffer zdecydowanie i aktywnie przeciwstawiał się ideologii nazistowskiej widząc w niej zagrożenie dla chrześcijan, dla Niemców i dla ludzkości. Głosił hasła pacyfistyczne na gruncie religii (bracia w Chrystusie nie mogą skierować broni przeciw sobie, bowiem tak naprawdę skierowaliby ją przeciw Chrystusowi), nawoływał wiernych do przeciwstawiania się nazizmowi i ostrzegał przed zagrożeniem niesionym przez jego zwolenników.
Bonhoeffer nie tylko pragnął swobody głoszenia Ewangelii, lecz także gotów był zaryzykować życie, sprzeciwiając się Hitlerowi i pomagając Żydom w ucieczce. Twierdził, że Kościół tylko wtedy staje się Kościołem, kiedy istnieje dla tych, którzy pozostają poza nim, i postulował bezwarunkową powinność Kościoła wobec ofiar każdego systemu społecznego, nawet jeżeli nie należą do wspólnoty chrześcijańskiej.
Warte przeczytania są jego „Myśli i wiersze więzienne”.

2. Helmuth James von Moltke, (11 marca 1907, Krzyżowa - 23 stycznia 1945, Berlin) - niemiecki prawnik wojskowy. Wychowany został w duchu pacyfizmu, sprzeciwiał się nazizmowi. Założyciel organizacji „Krąg z Krzyżowej”, jednej z najważniejszych grup opozycyjnych w nazistowskich Niemczech. Grupa spiskowców spotykała w Berlinie i w majątku rodziny von Moltke w Krzyżowej (obecnie mieści się tu centrum pojednania polsko-niemieckego). W styczniu 1944r. został zaaresztowany przez Gestapo i stanął wraz z innymi członkami Kręgu z Krzyżowej przed tzw. trybunałem ludowym pod przewodnictwem sędziego Rolanda Kreislera (ten sam przewodził procesowi Sophie). Został 11 stycznia 1945 skazany na śmierć i 23 stycznia powieszony w więzieniu Plötzensee.
On też pisze z więzienia. Niewielka książeczka „Ostatnie listy”, będąca zbiorem listów do żony świadczy o jego wielkiej wierze i pogodzeniu się z losem. Pisze on: Moje Serce (tak zwraca się do żony), życie moje kończy się i mogę powiedzieć o sobie: umarł człowiek stary i przesycony życiem. W niczym nie zmienia to faktu, że chętnie pożyłbym jeszcze trochę, że chętnie potowarzyszyłbym Ci jeszcze kawałek w drodze przez tę ziemię. Do tego potrzebne byłoby nowe zadanie od Boga. To, które przygotował dla mnie, zostało wypełnione.

Warto wspomnieć, że to właśnie dzięki hrabiemu Helmuthowi von Moltke, 6 ulotka „Białej Róży” dotarła przez Skandynawię do Anglii. Tam została powielona i w tysiącach egzemplarzy zrzucona przez samoloty brytyjskie nad Niemcy (w 1943r.). Jej tytuł brzmiał: Niemiecka ulotka - manifest monachijskich studentów.

***

Dwukrotnie dane było mi być w Krzyżowej. Piękne miejsce o każdej porze roku. Ja byłam tam:
Wiosną 2008 r., na konferencji „Kobiety w obliczu przeciwności”. Więcej tutaj: KLIKNIJ.
Jesienią 2009r., na seminarium „Drogi życia - seminarium biograficzne”. (Prezentowałam tam powojenne losy mojej Mamy.) Więcej o tym seminarium pisze mój mąż w „Naszych Inspiracjach”, nr 4 zima 2009, artykuł pod tytułem „Zrozumieć historię - zrozumieć siebie”.

Źródła informacji: Internet, „Słowo Prawdy”, filmy: „Sophie Scholl - ostatnie dni” i „Upadek”.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.