We wtorek, 15 lutego, z okazji „Walentynek” czyli Święta Zakochanych, grupa studentów z naszego Kościoła zaprosiła nas (mnie i mojego męża) na swoje cotygodniowe spotkanie (na jego mniej oficjalną część). Zostaliśmy poproszeni o podzielenie się z nimi historią naszej romantycznej miłości, receptą na udany związek, plusami i minusami wspólnej pracy. To tak w ogólnym zarysie - bo dokładnej treści pytań nie pamiętam.
Przyznaję, że z racji późnego zaproszenia, braku dostępu do scenariusza i z kilku innych powodów (opieka nad wnusią, gość w domu, mąż w pracy), niewiele miałam czasu na przygotowanie się i zebranie myśli. Spakowałam tylko swój romantyczny małżeński album, który zawiera tylko moje i Pawła zdjęcia z ostatnich 31 lat i stwierdziłam, że „pójdę na żywioł”.
I owszem - poszłam, bo chociaż treści pytań mogłam się domyślać, to jednak zawsze był w nich jakiś czynnik zaskoczenia. Ale z domu wychodziłam również zapłodniona pomysłem wykorzystania fragmentów z 21 rozdziału „Małego Księcia” (spotkanie z lisem).
Fragmenty te, z małym komentarzem, przeczytałam studentom na zakończenie, zamykając swoją wypowiedź o pielęgnowaniu związku.
Oto te fragmenty (wytłuszczenia i podtytuły moje):
Budowanie relacji:
- Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny...
- Jestem lisem - odpowiedział lis.
- Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki smutny...
- Nie mogę bawić się z tobą - odparł lis. - Nie jestem oswojony.
- Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: - Co znaczy „oswojony”?
Co znaczy „oswoić”?
- Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - „Oswoić” znaczy „stworzyć więzy”.
- Stworzyć więzy?
- Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.
Rozbudzone uczucie:
- Jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...
Poświęcanie czasu na budowanie uczucia i relacji oraz recepta na tworzenie rytuałów:
- Proszę cię... oswój mnie - powiedział. Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie!
- A jak się to robi? - spytał Mały Książę.
- Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...
Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.
- Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał przyjść na przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.
- Co znaczy „obrządek”? - spytał Mały Książę.
- To także coś całkiem zapomnianego - odpowiedział lis. - Dzięki obrządkowi pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin.
Świadomość odpowiedzialności za drugą osobę, za związek:
W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była bliska, lis powiedział:
- Ach, będę płakać!
- To twoja wina - odpowiedział Mały Książę - nie życzyłem ci nic złego. Sam chciałeś, abym cię oswoił...
Powrócił do lisa.
- Żegnaj - powiedział.
- Żegnaj - odpowiedział lis. - A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
- Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.
- Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.
- Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.
Zachęcam was do osobistych przemyśleń.
***
Po spotkaniu studenci stwierdzili: Nasi goście okazali się bardzo rozmowni, opowiedzieli nam wszystko o tym, jak to u Nich było i jest z tą miłością. Oglądaliśmy też ich wspólny album, w którym część zdjęć pamiętała czasy stanu wojennego. Pastor Paweł i Wala są tak pogodnymi ludźmi, że z przyjemnością słuchało się ich historii, niejednokrotnie koloryzowanych komizmem pastora Pawła. Także moja żona i ja mieliśmy niezły ubaw! Mam wrażenie, że nie byliśmy w nim sami.
Zachęcam was do osobistych przemyśleń.
***
Po spotkaniu studenci stwierdzili: Nasi goście okazali się bardzo rozmowni, opowiedzieli nam wszystko o tym, jak to u Nich było i jest z tą miłością. Oglądaliśmy też ich wspólny album, w którym część zdjęć pamiętała czasy stanu wojennego. Pastor Paweł i Wala są tak pogodnymi ludźmi, że z przyjemnością słuchało się ich historii, niejednokrotnie koloryzowanych komizmem pastora Pawła. Także moja żona i ja mieliśmy niezły ubaw! Mam wrażenie, że nie byliśmy w nim sami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.