18 sierpnia - poniedziałek
Ten dzień będzie mniej intensywny. Po porannym wykładzie Warrena i kurze technische Information mamy czas wolny. Pogoda jest piękna, więc większość wybiera wodę. Dojście do jeziora Wofgangsee trwa zaledwie kilka minut.
Jednak główną atrakcją turystyczną tego dnia jest wjazd ciuchcią (kolejką parową liczącą sobie już 110 lat) na najwyższy szczyt po naszej stronie jeziora - Schafberg 1783 m. (Owcza Góra - tę nazwę bardzo dokładnie wyjaśnił nam brat Adolf - rozumiecie: owce...). Przeżycie jest niesamowite. Czujemy, jak nasze wagoniki pną się pionowo w górę. Balansujemy na krawędzi przepaści... Miasteczko oddala się, a z okien wagoników oglądamy wspaniałą panoramę gór i jezior.
Kiedy docieramy na szczyt, mamy jeszcze szczęście przez krótką chwilę podziwiać te widoki. Potem doświadczamy niesamowitego zjawiska, zostajemy wessani przez chmurę, która chociaż pojawiła się przy nas bezszelestnie, dotarła do nas z ogromną prędkością. Jak lawina. Nie pozostało nam nic innego, jak ukryć się w schronisku. Tych, którzy zwlekali, dopadła ulewa i gradobicie. Nikt jednak nie narzekał. Wprost przeciwnie, tam na górze uświadomiliśmy sobie, jak wspaniałym Stwórcą jest nasz Bóg.
Wspomnę jeszcze, że wieczorem tego dnia mieliśmy naszą kolejną społeczność i wykład Warrena. Aby się codziennie nie powtarzać, podaję do wiadomości czytelnika, że każdego poranka i każdego wieczora mieliśmy bardzo obfite i treściwe nauczanie ze Słowa Bożego na temat istoty Kościoła i bycia jego aktywnym członkiem.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.