piątek, 18 lutego 2011

Pamiętnik z Austrii - cz. 2

16 sierpnia - sobota

Poranek rozkręca się powoli. Każdy, leniwym krokiem, zmierza w stronę kuchni, aby przygotować sobie śniadanie z zapasów przywiezionych z Polski. W powietrzu unosi się zapach kawy. Mamy też czas, aby zacząć nowy dzień duchową strawą: Słowem, pieśnią i modlitwą.

Kiedy przyjeżdża Leanne (żona Warrena) z dwójką ich dzieci: Jonathan (5 lat) i mały David (1 rok), jesteśmy gotowi na wyjazd do Wiednia. Leanne będzie naszym przewodnikiem po tym pięknym historycznym mieście.
Samochodami dojeżdżamy do granic miasta, a dalej przemieszczamy się metrem i tramwajami. Zwiedzanie rozpoczynamy od serca Wiednia, jego najstarszej dzielnicy Innere Stadt. Podziwiamy katedrę św. Stefana, rezydencję Hofburg - siedzibę dynastii Habsburgów, oglądamy ratusz, parlament, budynek wiedeńskiej opery... Zatrzymujemy się na sesję zdjęciową przy pomnikach: Goethego i Mozarta.

Dalej, docieramy się do cudacznych domów: Hundertwasser Haus i KunstHaus Wien. Tego artystycznego wybryku nie da się opisać, to trzeba zobaczyć.

Nasz dalszy przystanek to Prater - centrum rozrywkowe, a inaczej po prostu wesołe miasteczko. Dla nas najważniejsze było zobaczyć górujące nad okolicą koło diabelskie, które jest swoistym symbolem Wiednia. Przejażdżka tym kołem, mimo tego, że bardzo powolna, bo służąca turystom za punkt widokowy, mogłaby nas jednak przyprawić o zawrót głowy (7,5E!).

Zwiedzanie Wiednia zakończyliśmy spacerując po przepięknych ogrodach zamku Schönbrunn.

Po kolacji okazało się, że niektórzy nadal są żądni turystycznych wrażeń. Baden by night okazało się bardzo fajnym pomysłem. Spacerowaliśmy sobie po uroczych uliczkach tego znanego od czasów rzymskich kurortu. Zaglądaliśmy w okna witryn sklepowych. Podglądaliśmy jak bawi się świat w badeńskim kasynie gry. Podziwialiśmy piękny kościół parafialny, ratusz i dom Bethovena. Dotarliśmy na wzgórze parku zdrojowego, gdzie mieści się jego świątynka dumania. I piliśmy wodę z badeńskich źródełek.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.